Co nam daje (a co zabiera) pośpiech?

Autorka: Ewa Borodo-Jaskólska3 min czytania
W tym artykule
  1. Poczucie własnej wartości na szali
  2. Działania, które napełniają czy ucieczka od pustki?
  3. Przyjemna stymulacja czy chaos?
Co nam daje (a co zabiera) pośpiech?

„Ledwo wyrabiam na zakrętach.”; „Nie wiem w co ręce włożyć.”; „Już nie wiem jak się nazywam.”

 Te i kilka innych zdań pada nierzadko z naszych ust: zabieganych, zapracowanych, przeciążonych, przebodźcowanych. Dla części z nas ten stan stał się wręcz oczywisty. Co daje nam bycie w ciągłym pędzie? Co przez pośpiech tracimy?

Poczucie własnej wartości na szali

Ekscytacja. Moc. Poczucie sprawczości i satysfakcji.

Tyle robię. Tak dużo potrafię. Tyle sukcesów osiągam. Jestem zorganizowana. Jestem sprawny. Jestem skuteczny.

Przy dobrych wiatrach skuteczne realizowanie wielu zadań może budować pewność siebie i pozytywny obraz siebie. O ile znajdziemy chwilę na to, by siebie zauważyć.

Często jednak to, co dominuje, to poczucie przemęczenia i przeciążenia. W takich momentach, gdy brakuje nam zasobów łatwiej nam o popełnianie błędów, zapominanie o jednym z miliona zadań. Autokrytyczne zdania czają się wtedy tuż za rogiem: „Znów nie dałem rady.”, „Nawet takiej prostej rzeczy nie potrafię zapamiętać.”, „Nie nadaję się do tego.”. Łatwo też wtedy o niekonstruktywne odreagowanie – na przykład wyładowanie swojej frustracji na ludziach z otoczenia, co długofalowo może podkopywać i osłabiać nasze relacje.

Działania, które napełniają czy ucieczka od pustki?

W naszym życiu mogą zdarzać się okresy, które czasowo zapraszają do bardziej intensywnych aktywności: nowa praca, remont mieszkania, kluczowa faza ważnego dla nas projektu. Czasowo możemy wtedy działać na naprawdę wysokich obrotach. Jednak te działania kiedyś się kończą, a jeśli rzeczywiście były skupione wokół ważnych dla nas celów, pozostawiają po sobie uczucie satysfakcji i choćby częściowego spełnienia.

Bywa jednak i tak, że piętrzące się miesiącami pilne i ważne zadania, którym poświęcamy nasz czas, mają zupełnie inną funkcję. Dzięki nim całymi miesiącami, a nawet latami, możemy unikać kontaktu z samym sobą. Może obawiamy się, że natrafimy na jakieś bardzo nieprzyjemne dla nas uczucia? Może na wszelki wypadek unikamy pytań i wątpliwości, które mogłyby się w nas pojawić? A może unikamy doświadczenia pustki, bezradności czy zagubienia?

Przyjemna stymulacja czy chaos?

Dla części z nas stan, w którym dookoła dużo się dzieje, jest przyjemny. Karmi naszą potrzebę stymulacji, zaspokaja ciekawość, chroni przed znużeniem. Pozwala nam doświadczać, a nowe doświadczenia budują nas, naszą wiedzę o sobie oraz nasze umiejętności. Aby to się zadziało, potrzebny jest czas i umiejętności przetrawienia tego, co się wydarzyło. W chwili zatrzymania może pojawić się myśl, np. „Naprawdę nieźle radzę sobie z robieniem czapek na szydełku.”. Może zauważymy jakieś odczucie z ciała, np. delikatny uśmiech na twarzy, przyjemne unoszenie klatki piersiowej. Może połączymy je z jakąś emocją: radością, satysfakcją czy poczuciem dumy.

Drugą stroną medalu jest pęd, w którym doświadczamy przede wszystkim chaosu i zagubienia. Wydarzenia i zadania mijają jak za oknami pędzącego pociągu. Nie zostawiają wyraźnego śladu. Nie pamiętamy już ani dlaczego wsiedliśmy do pociągu, ani dokąd ten pociąg jedzie. A może już dawno przejechaliśmy  naszą stację?

A jaki jest Twój pęd i pośpiech? Co Ci daje? Czy coś Ci zabiera?

Ewa Borodo-Jaskólska

certyfikowana psychoterapeutka humanistyczno-doświadczeniowa
certyfikowana terapeutka par EFT
superwizorka Gestalt

Zrób pierwszy krok

Samemu trudno zrobić pierwszy krok, dlatego nie musisz od razu decydować się na długi proces. Możesz zacząć od pierwszej wizyty, na której, w rozmowie z psychoterapeutą, spokojnie sprawdzisz, jakiego wsparcia potrzebujesz.

Umów wizytęPsychoterapia indywidualna

+48 725 475 569Telefon odbieramy: pon–pt 9:00–18:00

Przeczytaj także