Czy mam zaburzenia osobowości? A może to ADHD?
We współczesnym świecie nikogo nie dziwi już, jak wiele treści poświęconych jest życiu psychicznemu, chorobom, zaburzeniom osobowości, czy zaburzeniom neurorozwojowym. Zalewają nas treści, które w sposób szybki, łatwy i bez wątpliwości diagnozują zarówno nas, jak i naszych partnerów, czy rodziców jako tych, którzy nigdy nie zbudują szczęśliwych relacji i satysfakcjonującego życia. Czy nam to służy? W czym na przeszkadza?
Po co się diagnozować?
Jako psychoterapeutka zwracam uwagę na niezliczone rolki, podcasty, dłuższe filmy, czy wpisy w których zarówno amatorzy, jak i profesjonaliści opowiadają o tym, jak na przykład rozpoznać zaburzenie osobowości. Czasem, choć uproszczone, treści te są rzetelne, oparte na wiedzy i przemyślane. Często jednak są wyrazem złości, krzywd oraz lęków społecznych i indywidualnych lub po prostu stają się chodliwym towarem, który daje się zmonetyzować. Coraz częściej do gabinetu psychoterapeutycznego przychodzą osoby, które mówią że same zdiagnozowały u siebie lub, że ich najbliżsi zdiagnozowali u nich narcyzm, borderline, czy ADHD. Z jednej strony cieszy to, że społecznie mamy większą wiedzę o zaburzeniach osobowości, zaburzeniach odżywiania, zaburzeniach i chorobach psychicznych, czy zaburzeniach związanych z układem nerwowym. To ważne, że coraz więcej osób poddaje refleksji własne funkcjonowanie, szuka odpowiedzi na pytania związane ze swoimi trudnościami, czy próbuje zrozumieć swoich bliskich. Czasem nazwa, czy nawet pobieżne zrozumienie mechanizmów swojego funkcjonowania przynoszą odpowiedzi, pozwalają na refleksję i mogą stać się motywacją do zmiany. Gdy rozumiemy lepiej bliską osobę, możemy poczuć ulgę, a krzywdę i winę zastąpić odpowiedzialnością. Nawet taka wiedza może pomóc uwolnić się z uwikłania i pozwolić na oparte na rzeczywistości podjęcie decyzji dotyczących związku, kontaktu z rodzicami, czy szefami.
Gdy diagnoza upraszcza zamiast tłumaczyć…
Z drugiej strony często narzędzia pop-psychologii traktują ludzi w sposób przerażająco uproszczony, nieosobowy, nieuwzględniający tego, że każdy z nas jest inny, ma swoje wyposażenie biologiczne, talenty, historię, indywidualne doświadczenie. Każdy z nas zawarł wiele kompromisów z życiem, sobą i innymi. Nie każde z tych rozwiązań doprowadziło i doprowadza nas do satysfakcjonujących rezultatów. Czasem popełniamy wciąż te same błędy, doświadczamy cierpienia, czy sprawiamy, że cierpią nasi bliscy. Nadanie etykiety – szczególnie tej, która każe obwinić drugą osobę („to straszny narcyz, nigdy nie będziesz dla niego na prawdę ważna”) lub pozwala na niebranie odpowiedzialności za siebie („przecież mam autyzm i nie oczekuj ode mnie żadnych zmian”) jest łatwe. Przynosi nie tylko chwilową ulgę, ale i pozwala na wyłączenie własnej odpowiedzialności. Jest często niewystarczającym sposobem na radzenie sobie z trudem, strachem przed cierpieniem, czy doznaną krzywdą. Pragnąc minimalizować ryzyko nieudanego związku wbijamy w innych flagi w czerwonych kolorach, budujemy uproszczone przekonania np. o osobach drugiej płci. Zamiast mierzyć się z własnymi strachami, smutkami, czy tęsknotami, opieramy swoje przekonania o świecie i ludziach na złości i uogólnionej krzywdzie. A takie rozwiązania rzadko doprowadzają do budowania możliwie harmonijnego i dobrego życia. Nie są realną odpowiedzią na potrzebę bliskości, miłości i budowania zaufania do siebie i innych.
Rzetelna diagnoza jako wsparcie klienta i procesu leczenia
Rzetelna, oparta o wiedzę i doświadczenie kliniczne diagnoza często jest ważna. Diagnozą nozologiczną (tzw. lekarską) zaburzeń psychicznych zajmują się lekarze psychiatrzy i psychologowie. Diagnozuje się po to, aby ta diagnoza stała się narzędziem wspierającym dla osoby, która ją dostaje oraz dla profesjonalistów. Często jest niezbędna do tego, aby dobrać leczenie farmakologiczne, czy wraz z pacjentem ustalić możliwą zmianę i to, co zmienić będzie bardzo trudno lub czego zmienić się nie da. Diagnozy nozologiczne wspierają czasem pracę psychoterapeutów, choć oni raczej ich nie stawiają. Praca każdego z tych specjalistów, a przede wszystkim praca samej osoby, która diagnozę otrzymała, ma na celu zmianę, zrozumienie i opłakanie bezpowrotnych strat, a także budowanie możliwie dobrego życia. Nazwa, którą nadajemy pewnej grupie trudności, sama w sobie nie jest szczególnym dobrem. Tak naprawdę przed niczym nie chroni, niczego w pełni nie tłumaczy. Ma wpierać i nadawać kierunki leczenia.
Jeżeli jesteś osobą, która chętnie korzysta z takich treści, może warto, choć to dość trudne, najpierw zadać sobie pytanie: o jakim twoim kłopocie to świadczy? Z czym chcesz sobie dzięki temu lepiej radzić? Jakie twoje uczucia i doświadczenia w związku/w domu rodzinnym/w pracy domagają się uwagi?
Autorką artykuły jest Anna Gradkowska, psychoterapeutka w podejściu humanistyczno-doświadczeniowym, superwizorka, od kilkunastu lat współtworzy w Warszawie Ośrodek Psychoterapii W RELACJI, współautorka Strefy Wiedzy, prowadzi psychoterapię indywidualną, par, grupową oraz warsztaty psychologiczne.
Może cię zainteresować:
Zaciekawił cię ten temat? Chcesz dowiedzieć się więcej?
Narcyz, psychopata, paranoik, histeryk, pedant – te słowa używane są w codziennym języku dla określenia osób, których funkcjonowanie wydaje się nieprawidłowe, dziwne, utrudniające życie i niszczące relacje. Psychologia stworzyła niejedną definicję i teorię powstawania zaburzeń osobowości, jednak ich zrozumienie i pozbawienie mocy stygmatu wciąż jest wyzwaniem.